Za darmo zrobię wszystko


Ten temat chodził mi po głowie od dłuższego czasu. Rozmawiałam kiedyś o tym z Iloną i mówiłam jej, że mam zamiar stworzyć o tym tekst. Na słowach się skończyło. Brak czasu zdominował każdy mój dzień, a ja sama zapomniałam o dyskusji, którą chciałam podjąć. Niedawno trafiłam jednak na post Partyzantki (link) i przypomniało mi się, że "hej! Ewelina chciałaś o tym pisać!". Dlatego też dzisiaj zabieram głos w tej niezwykle istotnej sprawie.


Blogowanie to przede wszystkim pasja
Nie ma co dyskutować z tym, że prowadzenie bloga powinno być przede wszystkim przyjemnością i rozrywką. Można rzec, że to miłość bezinteresowna, przynajmniej na początku. Zaczynanie z myślą, że zbijemy na tym fortunę, nie przynosi niczego dobrego. Pojawia się jednak taki moment, kiedy czujesz się wykorzystywany, niedoceniony i zapracowany. I tak, wiem, zaraz się zacznie, że nikt mi nie każe, że mogę sobie z tego zrezygnować i tak dalej. Owszem. Ale co w przypadku, kiedy czuję, że wcale nie chcę przestać? Że tak, mam z tego przyjemność, ale same egzemplarze recenzenckie to za mało?


Słabizna, oj słabizna
Fakt, że większość blogerów książkowych i bookstragramowiczów współpracuje na zasadzie barteru sprawia, że poziom wszelkich dokonań w tym zakresie pozostawia często wiele do życzenia. I żeby było jasne, same pracujemy w ten sposób. Cieszą nas darmowe egzemplarze książek, bo kochamy czytać, ale w pewnym momencie można odczuć frustrację. Dlaczego? Na przykład z uwagi na to, że wydawnictwa traktują nas dość różnie. Często nie odpisują na maile, mimo że sami proponowali współpracę, nie wysyłają umówionych egzemplarzy i krótko mówiąc zlewają temat, który SAMI PODJĘLI. I kiedy dochodzi do takiej sytuacji zastanawiam się, czy jeśli musieliby zapłacić za promocję/recenzję, bardziej docenialiby naszą pracę i czas? Po drugie, co bardzo istotne, umiejętności prezentowane przez samych "blogerów" często nie są najwyższych lotów. I czuję wtedy swego rodzaju rozczarowanie, że ktoś, kto nie potrafi sklecić sensownego zdania, ktoś to w recenzji zamieszcza masę spoilerów, otrzymuje to samo co ja. Nasza praca zrównywana jest do tego samego poziomu. Dość przykre. 


Blogerzy jak grzyby po deszczu
Nie wiem, czy tylko ja to zauważyłam, ale ostatnio powstają coraz to nowsze blogi i bookstragramy. I wszystko super, tylko czy każdy się do tego nadaje? Nie sądzę. Zarówno robienie ciekawych zdjęć, jak i pisanie dobrych tekstów, wymaga określonych umiejętności. I nie, wcale nie uważam się za najlepszą fotografkę i recenzentkę, ale zawsze przykładam się do tego, aby to co puszczam w świat miało ręce i nogi. Niestety nie każdy wykazuje takie zaangażowanie. Wracając do tematu zwiększającej się liczby recenzentów - z jednej strony to fajne, bo czytelnictwo się rozwija, ludzie zaczynają lubić się z książkami. Jest też druga strona medalu. Wydawnictwa mogą przebierać w ofertach i jeśli jakiś bloger, który rzetelnie wykonuje swoją pracę, zażyczy sobie zapłaty innej aniżeli darmowa książka, zostanie zlekceważony. Bo po co przejmować się jakimś tam Janem Kowalskim, skoro jest tyle ustawiających się w kolejce osób, które zrobią wszystko za darmo. A że zrobią niekoniecznie dobrze, to już inna para kaloszy.


Reklama kosztuje
Reklama zwykle bywa kosztowna. Oczywiście cena zależy od różnych czynników, ale fakt jest jeden - za reklamę się płaci. I wiecie co? W każdej branży ludzie dostają pieniądze za tzw. lokowanie produktu. W sferze książkowych blogerów to wciąż temat tabu i rzadko spotykana praktyka. Nie mam tutaj na myśli zachwalania książek niezależnie od ich jakości. Nie mogłabym mówić pozytywnie o książce tylko dlatego, że ktoś mi za to zapłacił. Chodzi bardziej o to, że samo mówienie i pokazywanie ich powinno być w jakiś sposób doceniane. Sami wiecie, jeśli działacie w książkowej strefie, ile czasu zajmuje przeczytanie książki, zrobienie jej dobrych zdjęć, stworzenie atrakcyjnego wpisu. 


Recenzja sponsorowana?!
Jest jednak mały problem - jak zarabiać kasę i jednocześnie być uczciwym wobec swoich czytelników? Co zrobić, żeby zyskać zaufanie odbiorców? To bardzo trudny temat. Myślę, że ciężko byłoby je zdobyć, a ludzie zarzucaliby nam to, że się sprzedajemy. Już teraz pojawiają się opinie, że blogerzy zachwalają książki, mimo że są słabe, bo chcą przypodobać się wydawnictwom. Wątpię też, że te ostatnie byłby w stanie zapłacić za recenzję w ogólności, mając na uwadze fakt, że może być niepochlebna. Z drugiej strony uważam, że osoby zajmujące się promocją, powinny podjąć takie ryzyko. Gdyby "płacenie za recenzje" (wiem, brzmi okropnie) i reklamę weszło wszystkim w nawyk, zyskalibyśmy grono rzetelnych i przykładających się do swej pracy twórców. Teraz co rusz trafiam na kiepskiej jakości recenzje, a mimo to bloger cieszy się uznaniem osób z działu promocji i otrzymuje coraz to nowsze książki. Wychodzi na to, że ważne jest tylko to, żeby zaprezentować książkę, a sam poziom może być zatrważająco słaby.


Co dalej?
Podsumowując, sama nie wiem jak należałoby ugryźć ten temat, żeby było dobrze. Potrzebna jest chyba rewolucja na linii bloger - wydawnictwa. Same, jak już wspomniałam, pracujemy na zasadzie barteru. Chyba jednak pora to ograniczyć. Zaraz zapytacie, dlaczego całkowicie z tego nie zrezygnujemy. Już śpieszę z odpowiedzią. Współprace z wydawnictwami to dla nas przede wszystkim okazje, by przeczytać dużo ciekawych pozycji jeszcze przed premierą. To naprawdę sprawia frajdę!

Nie odbierzcie tego tekstu jako ataku w stronę wydawnictw czy też blogerów. Moim celem jest zwrócenie uwagi na problem, jaki niewątpliwie istnieje. Chciałabym, aby nastawienie zarówno twórców, jak i wydawców do tego tematu uległo zmianie. Abyśmy nawzajem się szanowali i bardziej doceniali naszą pracę. Dumam sobie cicho nad tym, że gdyby tak zjednoczyć siły i przestać dawać się wykorzystywać, książkowa blogosfera mogłaby zyskać nowe życie. Z drugiej strony martwię się, że co niektórzy mogliby wpaść w wir zachwalania książek kiepskich, po to tylko żeby zarobić.

Dajcie koniecznie znać co o tym sądzicie. Zależy mi na tym, żeby wypowiedzieli się zarówno blogerzy jak i osoby spoza tego grona. Czytelnicy - napiszcie, czy dalibyście wiarę recenzjom, gdybyście mieli świadomość, że ktoś zapłacił nam za ich napisanie?

Ewelina
Obsługiwane przez usługę Blogger.