Międzynarowode Targi Książki w Krakowie 2017 - fotorelacja

Ewelina:
Wyjechałyśmy na targi z nadzieją, że przygotujemy dla Was ciekawą fotorelację, ale szybko przekonałyśmy się, że nie będzie to możliwe. Mimo że aparat miałyśmy cały czas przy sobie, nie zrobiłyśmy prawie wcale zdjęć. Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Odpowiedź jest prosta - tłumy. To jedyne wyjaśnienie, ale uwierzcie na słowo, że nie dało się spokojnie zrobić żadnego zdjęcia. Nie było miejsca, żeby się swobodnie poruszać, a co dopiero przystawać i pstrykać fotki. Cały czas ktoś właził w kadr 😀 To jedyny, choć niezwykle duży minus tych targów. Nie chcemy jednak zbyt długo rozwodzić się nad niedociągnięciami. Skupmy się na czymś przyjemnym.

Wycieczka do Krakowa od samego początku obfitowała w dobre rzeczy. Po pierwsze miałyśmy ze sobą cudowną Paulinę Recenzje Dropsa Książkowego i niezastąpionego Mateusza w roli kierowcy. Po drugie Wydawnictwo Dreams zrobiło nam "niespodziankę", za co raz jeszcze chcemy podziękować. Później spotkałyśmy masę cudownych ludzi. Najmilej wspominamy chyba spotkanie z Małgosią Lady Margot. Pewnie dlatego, że miałyśmy okazję spotkać ją we dwie i to stojąc w kolejce po jedzenie. Dobre dwie minuty zastanawiałyśmy się, czy podchodzić. Pokonałyśmy jednak nieśmiałość. Lady Margot przywitała nas uciskiem. W takich chwilach człowiek czuję, że stwierdzenia 'Internet łączy ludzi' jest prawdziwe. Kiedy Ilona stała w kolejce po podpis, ja spotkałam jeszcze kilka wspaniałych dziewczyn. Żałuję tylko, że nie było miejsca, żeby spokojnie usiąść i porozmawiać.

Podczas targów brałyśmy także udział w spotkaniu autorskim z Adamem Bieleckim. Muszę przyznać, że wcześniej nie słyszałam o tym człowieku, bo temat himalaizmu nie jest mi zbyt bliski. Po godzinnym spotkaniu zostałam jednak oczarowana i z chęcią w przyszłości sięgnę po książkę napisaną przez wspomnianego wcześniej autora.

Ilona:
Głównym powodem wycieczki na KTK w moim przypadku była możliwość spotkania i podpisania całej kolekcji książek cudownej Brittainy C. Cherry. Już pół godziny przed planowanym rozpoczęciem spotkania kolejka była spora i z biegiem czasu zrobił się 'wąż' otaczający kilka stoisk. Po około godzinie spędzonej na rozmowach z Paulinką i nowo poznanymi koleżankami z kolejki udało się usiąść przy jednym stoliku z Brittainy i zamienić kilka słów, a także zrobić pamiątkowe zdjęcie. W każdej powieści, także najnowszej, znajdują się teraz podpisy autorki, a ja jestem ogromnie szczęśliwa! 


A poniżej nasze targowe zdobycze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.