Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego - Samir


Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego opowiada historię młodego chłopca o pseudonimie Samir, który urodził się w Rakce, będącej jego rodzinnym domem. Jako że nie sposób ocenić i zrecenzować tej książki tak jak wszystkie inne, ponieważ wymyka się ona przyporządkowaniom, w jej recenzji nie będą brane pod uwagę aspekty czysto literackie, mogące wpłynąć na jej walory. Chciałabym po prostu napisać, dlaczego tę książkę warto przeczytać.

O Państwie Islamskim zdążyliśmy się w ostatnich latach dowiedzieć bardzo dużo - informacje spływają z każdego zakątka Syrii i każdą możliwą drogą, bardzo ciężko jednak o wiadomości bezpośrednio z wewnątrz. Samir, ryzykując życie, postanowił opowiedzieć światu, jak wygląda życie w Rakce - mieście, które uznano za nieoficjalną stolicę Państwa Islamskiego. Relacja młodego Syryjczyka obejmuje kilka lat - od marca 2013 roku do maja 3 lata później. Aby ten nietypowy pamiętnik mógł ujrzeć światło dzienne i inny, wolny świat, przesyłany był on w zaszyfrowanych wiadomościach tekstowych SMS. Determinacja i wielka odwaga Samira, a także osób pomagających mu, mogła kosztować ich najwyższą stawkę, a mimo tego zaryzykowali. Ta książka jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego takie ryzyko podjęli.

Zapiski Samira rozpoczynają się w momencie, gdy do Rakki wkracza Daisz i przejmuje kontrolę nad rodzinnym miastem młodzieńca. Od tej chwili wszystko się zmienia. Coraz bardziej zaostrzają się zasady panujące w mieście, zwiększa się kontrola ludzi, dzieci wykorzystywane są do udziału w zabójstwach, niszczona jest wewnętrzna gospodarka - Rakka popada w ruinę, a mieszkańcy żyją w ciągłym stresie. Publiczne egzekucje stają się chlebem powszednim, bardzo łatwo można narazić się Państwu Islamskiemu i ponieść straszne konsekwencje. Wyłania się z tego potworny i przygnębiający opis, a najgorszym jest fakt, że takie rzeczy cały czas się dzieją. Może nawet kiedy ja piszę ten tekst, a kiedy Ty, czytelniku, go czytasz, w innym miejscu na świecie dzieje się coś tak strasznego... Trudno to wszystko do końca pojąć - jak ludzie mogą sobie czynić tyle zła.

Książka jest bardzo krótka, a niektóre zapiski mają tylko jedno zdanie, co rzeczywiście ukazuje, w jak trudnych warunkach odbywało się przekazywanie informacji. Brakowało mi jedynie opatrzenia przynajmniej zbliżonymi datami wszystkich wpisów. Z historii Samira wyłonił się bardzo wyraźnie nietypowy punkt widzenia, a mianowicie skoncentrowanie się w pełni na przyszłości. O tym, co jest tu i teraz lepiej nie myśleć i nie roztrząsać, a swoje myśli i cele skupić wokół tego, co zdarzy się kiedyś (jeśli to "kiedyś" w ogóle nadejdzie). Jaka wielka to różnica wobec wszystkiego, co obecnie jest nam wpajane - skup się na obecnej chwili, chwytaj dzień, ciesz się z małych rzeczy. Tam tego nie ma, a ludzie są szczęśliwi, gdy ich najbliższym nic się nie stało i kiedy sami przeżyli kolejny dzień i nie są głodni. Nieporównywalne światy, a przecież to wszystko się dzieje na naszych oczach.

Samir tęskni. Do prawdziwej miłości, do spokojnego życia ze swoją rodziną i wśród przyjaciół. Do bezpieczeństwa, możliwości wyboru i wyrażania tego, co naprawdę czuje i myśli. Obserwuje innych takich jak on, a w oczach każdego widzi inną historię - czy równie smutną i przygnębiającą jak ta jego? Może jeszcze gorszą? Myśli o tym, jakie walki ci ludzie musieli podejmować, z czym przyszło im się zmierzyć, czy też kogoś stracili. Zastanawia się, czy wierzą jeszcze w normalne życie...

Ilona
Obsługiwane przez usługę Blogger.