Rok na Kwiatowej (seria) - Karolina Wilczyńska


Powieści obyczajowe często uznawane są za lekkie i niewymagające większego skupienia. Oczywiście niejednokrotnie jest to prawdą, ale na rynku książkowym możemy także spotkać książki tego rodzaju, które poruszają ważne kwestie i obok których nie sposób przejść obojętnie, a problemy bohaterów są ukazane z szerokiej perspektywy. Osobiście bardziej przemawia do mnie ten drugi "rodzaj" obyczajówek i liczyłam na to, że książki z cyklu Rok na Kwiatowej będą jednymi z tych wymagających.

Wędrowne ptaki to pierwsza część serii Rok na kwiatowej Karoliny Wilczyńskiej i przy okazji moje pierwsze spotkanie z autorką. Cztery kobiety - Malwina, Róża, Wioletta i Lilianna - wprowadzają się do jednego bloku przy ulicy Kwiatowej i przez awarię windy nawiązują ze sobą znajomość. Początkowo każda z nich ma inne podejście do nowo poznanych koleżanek. Mają także bardzo odmienne osobowości i różne poglądy na życie.

Książka podzielona jest na kilka części - znajdziemy wstęp przedstawiający sytuację kobiet i przybliżający ich portrety. Następnie każdy rozdział poświęcony jest jednej z nich - w przypadku tej części zaszczyt bycia 'główną' bohaterką przypadł Malwinie, niepokornej artystce i to wokół niej skupia się cała powieść. Narracja przedstawiona jest w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, jakby każda z bohaterek rozmawiała z nim bezpośrednio. W związku z tym otrzymuje on szczegółową relację od Malwiny na temat jej życia i problemów, a następnie za pośrednictwem innych bohaterek zostaje mu przybliżony inny punkt widzenia na te same sytuacje. Przerabianie cztery razy jednej sekwencji wydarzeń jest żmudne i nużące. Perspektywa koleżanek Malwiny nie wnosi zupełnie nic nowego do powieści, jest to raczej tylko skomentowanie zaistniałych zdarzeń - brak tu jakiejkolwiek analizy zachowań, jest głównie ich ocena.

Z żadną z bohaterek nie byłam w stanie się polubić, mimo że były tak różne od siebie. Także rozprawianie Malwiny o tych samych problemach w kółko praktycznie przez większość rozdziału i nierobienie niczego, żeby te problemy rozwiązać, tylko mnie denerwowało. Dodatkowo sposób narracji zupełnie mi nie odpowiadał - wszechobecne pytania bohaterek do czytelnika, na które zaraz same odpowiadały i to niekiedy tak, jakby czytelnik nie posiadał umiejętności myślenia. Podsumowując Wędrowne ptaki nie zainteresowały mnie w żaden sposób, czułam wręcz niechęć do tej książki. Jedynym i tylko jednym plusem było stopniowe pogłębianie się relacji między koleżankami - mimo różnych zgrzytów i napięć, potrafiły poradzić sobie z problemami między sobą i nie zaprzepaścić znajomości. Niestety jeden dobry wątek w książce nie jest w stanie przykryć wszystkich jej złych stron.


Czy w Zamarzniętych sercach znajdziemy taki sam schemat jak w Wędrownych ptakach? I tak, i nie. Powieść ta jest napisana w takim samym układzie - każda z kobiet opowiada czytelnikowi historię widzianą jej oczami. W tej części najwięcej dowiemy się o Liliannie, zawziętej bizneswoman, którą spotyka nieoczekiwana i niepożądana sytuacja. Lilianna od razu próbuje rozwiązywać problemy, czym zaskarbiła sobie więcej mojej sympatii niż w poprzedniej części. Pozostałe przyjaciółki pozostają z boku i możemy też zauważyć, że ich trudności i rozterki w tej części nie zostały pominięte.

Bohaterki są bardziej nastawione na analizę zachowań i uczuć, wyraźniej widać też u nich chęć niesienia pomocy innym na podstawie własnych doświadczeń. Sporo dowiadujemy się także o Róży i Wioletcie. Narracja nie jest już tak męcząca, wręcz przeciwnie - jest bardzo łagodna i nie ma zniechęcających wstawek wprost do czytelników. Historia w tej części jest znacznie ciekawsza, możemy zaobserwować w niej (nareszcie!) czynne działanie bohaterki, a także kontrowersyjny problem, z którym przyjdzie się jej zmierzyć, a który także wymaga od czytelnika wyobraźni, analitycznego myślenia i stawiania sobie pytań "Jak ja bym się zachował?".

Po tej części serii cieszę się, że nie zrezygnowałam z jej przeczytania, bo warto było przemęczyć się przez Wędrowne ptaki, żeby dotrzeć do Zamarzniętych serc - i mam także nadzieję, że trzecia część (zapowiadana na wiosnę br.) okaże się jeszcze ciekawsza!


Morał z tego taki, że nie warto zniechęcać się do serii nawet po jej nieudanym początku. Zamarznięte serca zdecydowanie zasługują na uwagę czytelników lubujących się w powieściach obyczajowych. Wędrowne ptaki dodadzą szerszego spojrzenia na życie bohaterek, jednak moim zdaniem ich znajomość nie jest konieczna do przeczytania drugiej części, a czytelnik może zaoszczędzić sobie sporo nerwów.

Ilona
Obsługiwane przez usługę Blogger.