Dzień ostatnich szans - Robyn Schneider



Część z nas poznała Robyn Schneider w 2017 roku, kiedy to miała miejsce premiera jej pierwszej książki wydanej w języku polskim tj. Początek wszystkiego. Powieść ta trafiła także w moje ręce i przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem, ponieważ przedstawiona tam historia była tak realna, że mogłaby przydarzyć się każdemu z nas, a poruszona przez autorkę tematyka ciągle nie daje o sobie zapomnieć.

Historię z Dnia ostatnich szans poznajemy z perspektywy dwójki nastolatków – Lane’a i Sadie, zamieszkujących okresowo ośrodek Latham House.  Nie jest to normalne miejsce, gdzie młodzież przyjeżdża odpocząć lub spędzić wakacje. Latham House zamieszkują chorzy na lekooporną odmianę gruźlicy. I tak jak w rzeczywistości, w normalnym życiu, tak tutaj mogą się ze sobą zetknąć różne światy.

Lane to chłopak z jasno określoną drogą życiową – już w dość młodym wieku wie, czego chce i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co musi robić, aby to osiągnąć. Wkłada w to mnóstwo pracy, niejednokrotnie nie oszczędzając samego siebie. Ma szczęśliwe życie, dziewczynę, ambicje i wielkie plany. Wszystko to zaczyna stawać się obce, gdy zostaje u niego zdiagnozowana choroba i trafia do ośrodka.

Sadie w ośrodku mieszka od dawna. Dziewczyna nie rozpamiętuje życia, które prowadziła zanim trafiła do Latham - przyjmuje swoją sytuację bez żadnych obiekcji i stara się być po prostu szczęśliwa. Nie traktuje Latham jak więzienia, wręcz przeciwnie – próbuje tworzyć tu trwałe relacje i korzysta z wolnego czasu jak tylko może najlepiej.

Nikt z mieszkańców tak naprawdę nie wie, czy jeszcze kiedyś powróci do normalnego życia. Czy naukowcy zdążą opracować nowy lek? Jeśli tak, to czy eksperymentalne leczenie przyniesie oczekiwane rezultaty? Życie w Latham House nie jest łatwe, jednak młodzi ludzie odcięci od świata próbują sobie z tym jakoś radzić. I mogłoby się wydawać, że powieść ta okraszona jest głównie smutkiem, jednak według mnie na pierwszy plan wyłania się nadzieja.


To, co przede wszystkim podobało mi się w Dniu ostatnich szans to motyw 'drugiego' życia, który pojawił się także w Początku wszystkiego. Jestem pewna, że w życiu każdego człowieka nadchodzi pewien moment, zdarzenie, które zmienia go na tyle, że wszystko inne wydaje się jakby snem, jakby zdarzyło się komuś innemu. Ten wątek dostrzec można tu bardzo wyraźnie. Dodatkowo historia wzbogacona jest ciekawymi opisami przemyśleń bohaterów oraz ich działań, za pomocą których radzą sobie z nową dla nich rzeczywistością. 

Nie dla każdego nowa sytuacja jest darem – dla niektórych może być cierpieniem lub porażką, z którymi ciężko im sobie poradzić. Powieść uczy, że nieważne, co przyniesie jutro, zawsze warto cieszyć się z tego, co mamy dzisiaj; warto sięgnąć po szansę, której może początkowo nie dostrzegamy. Czasem coś najpierw wydaje nam się trudne i nie do zniesienia, ale jeśli spojrzymy na to z innej perspektywy, a może z pomocą kogoś bliskiego, dostrzeżemy w tym szansę dla nas samych lub powód, aby uczynić swoje życie lepszym. Dzień ostatnich szans jest właśnie o tym.

Uświadomienie sobie, że nie wszystko w życiu jest zależne od nas samych jest, moim zdaniem, kwestią bardzo trudną i zdecydowanie wartą poruszenia w książkach młodzieżowych. Szukanie swojej drogi w świecie przejawia się jako częsty motyw w literaturze tego typu i można się gdzieniegdzie spodziewać powtarzalności, ale powiedzmy sobie szczerze – kto z nas nie miał podobnych problemów i rozterek? Powieść może nie jest na tyle realna, na ile się spodziewałam, autorka umiejętnie jednak posłużyła się swoją wyobraźnią, aby dotknąć istoty problemów, z którymi mogą mierzyć się młodzi ludzie. Historia ta pokazuje, że pomimo przewrotności losu, zawsze warto wypatrywać choćby najmniejszej szansy na to, aby prowadzić szczęśliwe życie.

Ilona
Obsługiwane przez usługę Blogger.