Bookstagramowa rewolucja

5/02/2018
Coraz częściej zauważam, że osoby prowadzące bookstagramy decydują się na rozszerzenie swojej działalności. Na prezentowanych przez nich zdjęciach pojawiają się nie tylko książki, ale też kosmetyki, dodatki do domu i wiele innych. Blog nie jest już jedynie miejscem pełnym recenzji, ale pojawiają się też wpisy obejmujące inną tematykę. Nie jest tajemnicą, że pracownicy zajmujący się promocją określonych produktów, śledzą social media i szukają użytkowników, u których mogliby wypromować oferowane przez daną firmę usługi. W związku z tym pojawia się pytanie, czy bookstagramowa rewolucja to pasja, czy chęć zarabiania pieniędzy; czy człowiek, który z miłośnika książek staje się również entuzjastą innych rzeczy, pozostaje autentyczny? 

Definiowanie

Na początku swojej przygody z blogiem czy Instagramem, stajemy przed koniecznością zdefiniowania tego, co chcemy robić w sieci. Szukamy ogólnego hasła, tematyki czy myśli przewodniej, która będzie przyświecała naszym działaniom. Tak było w naszym przypadku - uznałyśmy, że będziemy dzielić się swoją miłością do książek. Moje prowadzenie bloga sprowadzało się nie do chęci bycia poczytnym blogerem, a samej potrzeby pisania. Na początku bycia w Internecie na naszych profilach pojawiały się jedynie posty dotyczące czytelnictwa - recenzje, podsumowania, zapowiedzi. W ten sposób trafiłyśmy do odbiorców, którzy tak jak my kochają książki. Gdybyśmy na wstępie nie miały zarysu tego, co chcemy robić, chyba nigdy nie wykonałybyśmy pierwszego kroku. W każdym poradniku na temat tego, jak zacząć działać w sieci, można przeczytać, że liczy się pomysł. Jest to oczywiście prawda. Niemniej jednak nie przywiązywałbym się zbyt mocno do pierwotnego założenia. No, chyba że mamy super opracowany plan na przyszłość i dobrze wiemy, co chcemy osiągnąć. Początkujący człowiek Internetu jednak często nie wie, co tak naprawdę chce robić. Mimo że postępuje według wyznaczonych sobie kryteriów, po pewnym czasie odkrywa, że za obranym tematem przewodnim kryją się jeszcze inne, równie ciekawe i intrygujące. I tę zależność widać, szczególnie na naszym polskim bookstagramie.

Przestaję pisać tylko o książkach

Jeśli już zdecydujemy, że zmieniamy nieco koncepcję swojego bloga, musimy się liczyć, że znajdzie się ktoś, komu się to nie spodoba. Oczywiście całkowite zmienianie tematyki nie jest dobrym rozwiązaniem - gdybym nagle przestała pisać o książkach, a stała się tylko i wyłącznie modowym guru, ludzie mogliby uznać, że robię to wyłącznie dla sławy, pieniędzy i nie wiadomo czego tam jeszcze. Jeśli jednak pozostajemy przy pierwotnym pomyśle i jedynie rozszerzamy tematykę swojej działalności, moim zdaniem świadczy to jedynie o tym, że nie stajemy w miejscu. I wszystkim, którzy już przeszli bookstagramową rewolucję, przestali być jedynie bookstagramerami i przeobrazili się także w piewców innych wartości, szczerze gratuluję. To jest inspirujące, że komuś się chce robić coś jeszcze, że się zmienia, ewoluuje.

Moja historia

Od czego zaczęła się moja bookstagramowa rewolucja? Na początku książkowej przygody wszystko było super, jednak po pewnym czasie istniejący stan rzeczy zaczął mnie uwierać. Nie, nie przestałam kochać czytać i pisać o książkach, wręcz przeciwnie. Zastanawiałam się jednak, czy publikując jedynie recenzje, wykorzystuję cały swój potencjał, czy może jednak jestem zamknięta w jakieś ramy i zaczynam tworzyć schematyczne teksty, które niekoniecznie są interesujące dla czytelnika, a co gorsza pisanie przestaje sprawiać mi przyjemność. W ten sposób właśnie zrodziła się we mnie myśl, żeby rozszerzyć blogową działalność, żeby pokazywać coś więcej niż tylko okładki, które akurat znajdują się na topie. Stwierdziłam, że dzielenie się czymś więcej niż tylko pasją do czytania będzie świetną okazją do tego, żeby poznać nowych ludzi, poszerzyć grono swoich czytelników, a przede wszystkim spełniać się w tym, co robię.

Dajcie znać, jaki macie stosunek do tego typu rewolucji. Może tak jak ja jesteście blogerami, a wspomniana przemiana już dawno za Wami?

Ewelina
Obsługiwane przez usługę Blogger.