Błoto - Hillary Jordan


Opowiem Wam o książce, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Mowa tutaj o Błocie autorstwa Hillary Jordan. To jedna z najpiękniejszych książek o człowieku, o złożoności relacji międzyludzkich, o dobru i złu i niszczącej sile uprzedzeń. Choć w opowiedzianej historii na próżno szukać niespodziewanych zwrotów akcji, książka chwyta za serce, wzbudza ogromne zainteresowanie i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Akcja powieści została osadzona w Ameryce tuż po II wojnie światowej. Rodzina McAllanów przeprowadza się na farmę. Henry - ojciec i mąż, żywiciel rodziny jest skoncentrowany na uprawie bawełny i zarządzaniu gospodarstwem. Laura, czyli jego żona, tuż po przeprowadzce musi stawić czoła wielu problemom m.in. odizolowaniu od swojej rodziny i rozczarowaniu związanym z miejscem, w którym rozpoczyna kolejny etap swojego życia. Na farmie pojawia się ojciec Henry’ego - człowiek bezwzględny, którego głównym zadaniem zdaje się uprzykrzanie życia innym. Do gospodarstwa zaraz po wojnie przybywa także brat Henry’ego - Jamie. Choć na pozór wydaje się beztroski, okazuje się, że dźwiga ogromny ciężar przeszłości, z którym ciężko mu sobie poradzić. Na farmie mieszkają również Jacksonowie, czyli czarnoskórzy dzierżawcy. Są to dobrzy ludzie, którzy zdają sobie sprawę ze swojego ciężkiego położenia. Codziennie wykonują trudną pracę, jednak mimo przeciwności losu, trudu i niezrozumienia ze strony białych, pozostają jednością i tworzą między sobą głębokie relacje oparte na zaufaniu i miłości. Wspomniana rodzina niezwykle cieszy się na powrót z frontu Ronsela - czarnoskórego mężczyzny, syna i brata, walczącego podczas wojny.

Tematem przewodnim powieści jest rasizm, choć fundamentem całej książki okazuje po prostu człowiek - jego emocje, uprzedzenia i skrywane głęboko pod skórą traumy. To sprawia, że opowiedziana przez Jordan historia jest uniwersalna. Temat podjęty przez autorkę, czyli dyskryminacja rasowa staje się idealnym tłem do rozważań na temat życia w ogóle. Poruszony w powieści problem pozwala bliżej przyjrzeć się człowiekowi i obnażyć go z wszelkich powierzchowności. Segregacja rasowa jest tylko punktem wyjścia do opowiedzenia o złożoności ludzkich zachowań.

Tym, co ujęło mnie najbardziej w książce, jest niewątpliwie relacja, jaką wypracowali Jamie i Ronsel. Mężczyźni choć różnią się kolorem skóry, mają podobny bagaż doświadczeń, co sprawia, że ich spojrzenie na otaczający świat jest zbieżne. Obaj przeżyli trudy wojny, dzięki czemu szybko nawiązują nić porozumienia. Rodząca się między nimi przyjaźń wzbudza wielkie emocje, zarówno wśród bohaterów powieści, jak i samych czytelników. Historia tych dwóch mężczyzn pokazuje, że pochodzenie nie ma żadnego znaczenia, że każdy z nas w głębi duszy jest taki sam. Jamie, choć nie jest pozbawiony wad, okazał się moim ulubionym bohaterem. W tamtych czasach zrobił coś przełomowego - traktował czarnych jak zwyczajnych ludzi. Nie unosił się pychą i potrafił dostrzec w czarnoskórym to, czego inni nie widzieli - zwykłego człowieka.

W powieści podobał mi się również wątek Laury, kobiety, która mimo swojego podporządkowania ówczesnym czasom, stara się, choć nieco niepewnie, wyjść poza utarte schematy. Wetknięta w nową rzeczywistość, jakże smutną i brudną, musi uporać się z ogromnym rozczarowaniem i poukładać swoje życie na nowo. Początek życia na farmie jest bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, a próba pogodzenia się z nową sytuacją staje się wielkim wyzwaniem.

Jednym z największych atutów powieści jest zastosowanie przez autorkę zmiennej narracji. Czytelnik ma okazję poznać historię z perspektywy kilku bohaterów, co pozwala lepiej wczuć się w tamtejszą sytuację. Fenomenem powieści jest również to, że choć historia została opowiedziana w sposób dość surowy i oszczędny, wzbudza wiele emocji i co rusz zmusza do tego, aby stanąć oko w oko z własną moralnością.

Tytułowe błoto można interpretować na wiele sposobów. Najłatwiej byłoby przyjąć, że jest to słowo najwierniej opisujące miejsce akcji, czyli farmę w delcie Missisipi. Niemniej jednak trudno pozbyć się wrażenia, że tytuł powieści niesie w sobie głębsze przesłanie, choć jego metaforyczne znaczenie dla każdego może być inne. W moim odczuciu błoto jawi się jako synonim ludzkich słabości, a jednocześnie jest czymś, co sprawia, że człowiek staje w miejscu, grzęźnie, a przez to nie ma możliwość dostrzeżenia czegoś więcej ponad to, co zauważalne na pierwszy rzut oka.

O tej książce można by prawdopodobnie mówić bez końca. To opowieść, która akcentuje niezgodę na niesprawiedliwości, ludzką złość, roszczeniowość i poczucie wyższości. Historia ukazująca jak wiele zła może skrywać w sobie człowiek i jak łatwo pozbawić drugą osobę godności. Zakończenie powieści pokazuje, do czego prowadzi ludzka nienawiść. Mówiąc krótko: tę książkę trzeba po prostu przeczytać.

Ewelina
Obsługiwane przez usługę Blogger.