#2 Hello October!


Cześć w październiku! Jesień dopadła nas z lekkim zaskoczeniem i od razu pełną parą - jest zimno, ciemno i ponuro, czyli tak jak najbardziej lubię (no dobra, oprócz tego zimna, bo jemu naprzeciw ruszam z artylerią grzejników). W październiku zawsze dużo się dzieje kulturowo i nie dotyczy to tylko książek - w tym miesiącu zawsze jest najwięcej interesujących mnie koncertów :) Niedługo nadchodzi także wyczekiwana przeze mnie pierwsza podróż samolotem i chwilowy urlop. Przydałby się jeszcze taki dodatkowy tylko na czytanie, aby nadrobić wszystkie zaległości i do tego poczytać coś nowego. Zacznijmy! 

Na początku będzie coś bardzo dla mnie typowego - oczywiście Himalaje! O Tomku Mackiewiczu i o akcji ratunkowej na Nanga Parbat słyszał w tym roku chyba każdy. Początkowo, przyznam szczerze, nie chciałam czytać tej biografii. Zdawało mi się, że może być napisana trochę "na siłę" po tegorocznych wydarzeniach i póki jest spore zainteresowanie książkami dotyczącymi himalaizmu. Być może rzeczywiście tak jest, ale chcę się o tym przekonać, szczególnie po słowach mojego ulubionego Wojtka Kurtyki, które skłoniły mnie do przemyślenia sprawy i podjęcia decyzji o sięgnięciu po tę książkę: Tomek w dużym stopniu wyzwolony był ze sztampowego myślenia. To, co robił w swoim himalaizmie, jest czymś absolutnie niebywałym. Zdumiewa, że zapewne to pierwsze wejście w zimie na ośmiotysięcznik w stylu alpejskim jest dziełem człowieka, który nie przeszedł przez żadne kursy wspinaczkowe, który właściwie nie przeszedł mozołu technicznego wspinania. On podążał za jakimś fantastycznym instynktem kreatywnym, posługiwał się linami rolniczymi, jechał w te góry bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Strasznie go za to potępiano. Był obiektem szyderstwa i kpiny. Ale ja postrzegam właśnie dokładnie w tym jego zachowaniu jakiś niebywały artyzm. Postrzegam go chyba jako najbardziej pokrewną duszę w całym polskim wspinaniu. Jest to dla mnie straszenie przykra strata. Ciekawa jestem także, jak wypadnie druga czytana przez mnie książka Mariusza Sepioły. Co do pierwszej - Himalaistki, miałam lekkie zastrzeżenia. Premiera Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu już w najbliższą środę (3.10.2018r.)!

Poetka i książę Manueli Gretkowskiej (3.10.2018r.) jest książką, którą chciałabym przeczytać, ale jeszcze niekoniecznie teraz. Najpierw chciałabym trochę lepiej zapoznać się z twórczością Osieckiej, a także z jej historią. Nie do końca przekonuje mnie także forma książki, jest to bowiem powieść oparta na faktach. Szczególną grozę budzi u mnie coś, co jest oparte na faktach, bo na przykładzie filmu Ostatnia rodzina przekonałam się, jak bardzo taki obraz może być zakłamany i przeinaczony.

Coraz bardziej otwieram się ostatnio na nowe reportaże i przy okazji wpadły mi w oko trzy zapowiedzi: Równonoc Anny Fryczkowskiej (3.10.2018r.), Lepsi od Pana Boga. Reportaże z Polski Ludowej Janusza Rolickiego (17.10.2018r.) oraz Orient Express Torbjorna Faerovika (17.10.2018r.). Pierwszy z nich może nie jest do końca moim typem reportażu - kryminalne zagadki i policyjne procesy nigdy mnie jakoś szczególnie nie interesowały, ale ludzkie sprawy już tak, a to przecież o nie tutaj chodzi (Za każdym z nich stoi inna historia. Inny rodzic. To właśnie oczami rodzica, pełnymi cierpienia i niezrozumienia, dla tego, co się stało, obserwujemy świat po stracie). Reportaże rodem z PRLu zawsze mnie ciekawiły, więc nie mogło tu zabraknąć kolejnego, który opowie mi nowe historie z minionych czasów. No i ta okładka! Co do trzeciego reportażu, to tego zestawienia nie mogłoby być bez niego - kocham pociągi, jakkolwiek głupio to nie brzmi. Sama jazda pociągami sprawia mi radość, a przejazd Koleją Transsyberyjską jest jednym z moich marzeń. MUSZĘ więc poznać historię Orient Expressu!

  
   
Ucho igielne Wiesława Myśliwskiego (17.10.2018r.) nie wzięło się tu bez powodu, chociaż z bólem serca i duszy muszę przyznać, że nie czytałam jeszcze żadnej książki z dorobku autora. Mimo tego znam tyle pięknych cytatów z jego powieści, że raczej nie będziemy już dłużej czekać z zapoznaniem się. Wierzę i mam przeczucie, że się mocno polubimy. 

Nowością dla mnie będzie autorka Isabel Allende i jej W samym środku zimy (17.10.2018r.), które niebawem otrzymam do recenzji. Opis mnie zaintrygował: W samym środku brooklyńskiej śnieżycy sześćdziesięcioletni Richard Bowmaster, profesor uniwersytecki, wjeżdża w bagażnik samochodu Evelyn Ortegi, młodej nielegalnej imigrantki z Gwatemali. To, co z początku wydawało się zaledwie drobnym wypadkiem, staje się czymś o wiele poważniejszym i niespodziewanym, z chwilą gdy Evelyn staje w progu domu profesora w poszukiwaniu pomocy. Zakłopotany całą sytuacją, w ząb nie rozumiejąc, co po hiszpańsku mówi dziewczyna, prosi o pomoc swoją lokatorkę, Lucię Maraz, sześćdziesięciodwuletnią Chilijkę, która przyjechała na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych z serią gościnnych wykładów na tym samym uniwersytecie, na którym uczy Richard. Te zupełnie różne osoby wyruszają ku dramatycznej i niezwykłej przygodzie, która ma miejsce na współczesnym Brooklynie, lecz jej korzenie sięgają niedawnej przeszłości w Gwatemali, lat siedemdziesiątych w Chile i oraz osiemdziesiątych w Brazylii. To właśnie w przeszłości bohaterowie znajdują swoją wewnętrzną siłę. Dla Lucii i Richarda będzie to przede wszystkim nowa szansa na miłość. Więcej o niej nie mam co napisać, bo nie znam w ogóle autorki, a chcę się z nią zapoznać z czystej ciekawości - czasem takie spotkania są dla mnie wyjątkowe i odkrywam niesamowite książkowe perełki. Oby to też takie było.

Już nie himalajska, ale wystarczająco górska TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beaty Sabały-Zielińskiej  (30.10.2018r.) będzie chyba moją pierwszą książką wyłącznie o Tatrach i z perspektywy, jakiej jeszcze nie znam, bo z perspektywy ratowników. Czytamy o przerażających podbojach górskich, o pełnych pasji wspinaczach, a dopiero teraz otrzymujemy książkę o ludziach tak samo wyjątkowych i tak samo odważnych. A może nawet bardziej, bo przecież chodzi nie tylko o ich życie, lecz o życie innego człowieka, który bez pomocy ratowników ma niewielkie szanse. Jestem jej bardzo ciekawa!

Na koniec zestawienia powieść, której wyczekuję najbardziej ze wszystkich i niestety będę musiała na nią czekać najdłużej. Nikt nie idzie Jakuba Małeckiego (31.10.2018r.) już teraz zbiera same dobre recenzje, czemu ja się wcale nie dziwię, bo autor samym klimatem swoich powieści potrafi rozłożyć czytelnika na łopatki! Pamiętam, jak wzięłam się za Rdzę za poleceniem instagramowej koleżanki, nie mając żadnych większych oczekiwań - ot, ciekawie zapowiadająca się książka, może coś z tego będzie. No i było, bo później już nie mogłam się oderwać i nie wystarczył mi sam ebook - musiałam dokupić wersję papierową, żeby zawsze mieć ją na półce i móc do niej wracać. Jestem ogromnie ciekawa najnowszej powieści, bo wierzę, że będzie jeszcze lepsza od Rdzy (w końcu artysta ciągle powinien rozwijać swój warsztat)!.

Ilona
Obsługiwane przez usługę Blogger.