Cała przyjemność po mojej stronie - Natalia Sońska


Nie będę ukrywać, że początkowo do powieści Natalii Sońskiej przyciągnęła mnie okładka – jest piękna, urocza i nie sposób było mi przejść obok niej obojętnie. O innych książkach autorki czytałam wcześniej dobre opinie, co tylko rozbudziło moją ciekawość. Zastanawiałam się, czy tym razem uda mi się trafić na polską powieściopisarkę, której książka wzbudzi we mnie pozytywne emocje, a nie jedynie chęć odłożenia jej w jak najdalszy kąt.

Cała przyjemność po mojej stronie jest pierwszą częścią cyklu Jagodowa miłość. Główna bohaterka jest miłośniczką pichcenia wyrobów i z nieskrywaną radością zawsze na czas stawia się do ukochanej pracy w cukierni, gdzie może w pełni poświęcić się swojej pasji. Ażeby było jeszcze bardziej sztampowo, cukiernia nazywa się Słodka. Nie chcę nawet wspominać nazwiska głównej bohaterki, bo wystarczająco dużo słodyczy znajduje się już w książce.

Poznajemy Jagodę na rozstaju dróg życiowych i w nieprzychylnych dla niej okolicznościach – właśnie rozstaje się z mężem, który wierność w związku ma za nic. Kobieta mimo tego stara się prowadzić normalne i spokojne życie, a do tego przyjmuje pod swój dach siostrę Agatę, z którą ma bardzo dobry kontakt. Kobiety wzajemnie wspierają się w trudnych chwilach. Tymczasem w Słodkiej systematycznie pojawia się Tomasz i coraz bardziej zaczyna przykuwać uwagę Jagody...


W powieści Cała przyjemność po mojej stronie nic nie jest wielobarwne – wszystko jest przesadnie czarno-białe, co szczególnie widać w przypadku bohaterów (nie tylko głównych). Negatywnie przedstawione postaci są złe w każdym calu i nie da rady przypisać im żadnych przychylnych cech, natomiast postaci pozytywne są wyidealizowane, a wręcz nierealne (np. zawsze perfekcyjny, papierowy Tomasz). Przez takie wyostrzenie pewnych cech charakterów lub zachowań bohaterów cała powieść wydaje się być nieautentyczna, a do tego nudna. Niewiele się dzieje, a jeśli już zaczyna się jakaś akcja, to łatwo przewidzieć jej następstwa. Powieść tę mogłabym zaliczyć do grona typowych romansideł, po których odechciewa się słodyczy przynajmniej na tydzień (co jest jednym z niewielu plusów książki), bo są nią wypełnione po brzegi.

Dodatkowo autorka nieco nietypowo formułuje zwroty, np. w sytuacji, w której nie występuje Agata (siostra Jagody, postać drugoplanowa), w książce znajdziemy zdania ze sformułowaniem: [...] siostra Agaty [..]. Przy pierwszym użyciu takiego wyrażenia byłam skołowana - w opisywanej sytuacji udział brały dwie osoby i na pewno nie było tam Agaty. A może czegoś nie doczytałam? Sprawdziłam i okazało się, że Agaty rzeczywiście tam nie było. Po kolejnym takim zwrocie złapałam się za głowę - w sumie było ich kilka i za każdym razem denerwowało mnie to bardziej.  Zastanawiam się, czy taki zabieg ma na celu uniknięcie powtórzeń, czy może coś innego - tylko co? Nigdy do tej pory nie spotkałam się z takim stylem.


Podsumowując, nie znajduję w tej książce wiele dobrych stron i mimo że pod koniec akcja delikatnie nabiera tempa, to na pewno nie przeczytam kontynuacji - nie lubię banalnych historii, o których zaraz i tak zapominam, a to właśnie jedna z takich. Nie wniosła nic do mojego życia, może oprócz tego, że przy wyborze kolejnej polskiej powieści obyczajowej zastanowię się przed przeczytaniem dwa razy.

Ilona
Obsługiwane przez usługę Blogger.