Bóg nie jest automatem do kawy - Markéta Zahradníková

2/05/2019

Nigdy nie sądziłam, że sięgnę po książkę Bóg nie jest automatem do kawy, a to dlatego, że tego typu publikacje, których tematykę łatwo określić, chociażby po tytule, nie są w kręgu moich zainteresowań. Widziałam jednak dobre recenzje na jej temat, a ostatecznie do przeczytania tej pozycji zachęciła mnie Jola Szymańska, znana wcześniej jako hipster katoliczka. Jej tekst - swoją drogą bardzo ładny - na temat tej książki możecie znaleźć tutaj.

Dlaczego pozycja Bóg nie jest automatem do kawy robi wrażenie na osobie takiej jak ja? Ano dlatego, że jest życiowa. Tyle i aż. Czasami trudno szukać tego pierwiastka w publikacjach, w których wypowiadają się księża. Choć poprzednie zdanie było dużym uogólnieniem, nie chcę generalizować. Niemniej jednak trzeba przyznać, że ksiądz kojarzy nam się często z ciemną sutanną, pod którą trudno dojrzeć serce i umysł potrafiące w prosty, niemoralizatorski sposób prawić o życiu i zainteresować przy tym ludzi mających różne spojrzenia na świat. Bóg nie jest automatem do kawy to wywiad-rzeka z księdzem Zbigniewem Czendlikiem, który jest proboszczem w czeskim mieście zwanym Lanškroun. Ta książka to ciekawa lektura pozwalająca na szersze spojrzenie na świat. Trzeba przyznać, że w rozmowie nie padły żadne odkrywcze słowa, ale prostota przekazu i umiejętność szerokiego spojrzenia na świat sprawia, że ten wywiad jest dobry dla każdego, bez względu na wiarę. Ksiądz Czendlik nie sypie cytatami z Biblii, mówiąc o konieczności nawrócenia. Ba, wskazuje nawet, że rodzice, którzy usilnie nawołują dziecko do chodzenia do kościoła, nie postępują dobrze. Każdy ma wolny wybór, a wiara nie ogranicza się tylko do katolicyzmu.

"Absolutnie nie twierdzę, że katolicyzm to jedyna słuszna wiara i tylko nasza droga jest właściwa" - ten fragment jest dla mnie dowodem ogromnej pokory i otwarcia na drugiego człowieka.

Czasami wydaje nam się, że księża patrzą na życie zwykłych osób z perspektywy sędziego, który cały czas poddaje ocenie ludzkie postępowanie. Może nawet użycie słowa wydaje jest zbyt łagodnym zagraniem. Księżą są często przekonani o własnej nieomylności i nie wierzą w nic innego jak to, że tylko ich zdanie jest tym właściwym. Ksiądz Czendlik jest zupełnie inny. Dla mnie największą wartością, niezależnie od wykonywanego zawodu czy statusu społecznego, jest umiejętność otwarcia się na drugiego człowieka. Osoba, która bardzo mocno identyfikuje się z pewną ideą (co ma miejsce m.in. w przypadku wiary), często nie jest w stanie patrzeć szerzej. Nie potrafi prowadzić dialogu z człowiekiem wyznającym inne wartości, bez konieczności wypowiadania przykrych słów. Mam wrażenie, że ksiądz Czendlik to potrafi. Sam mówi, że osoby niewierzące mogą ubogacać wiarę innych ludzi.

W rozmowie z księdzem Czendlkiem poruszone są różne ciekawe życiowe kwestie tj. miłość, tworzenie związku czy zasady, jakimi warto kierować się w życiu. Zwrócona zostaje uwaga na problem związany z wychowaniem dzieci i tym, że rodzice robią ze swoich potomków kogoś na kształt bożków. Swoją drogą, bardzo ujęło mnie to, że ksiądz podkreśla, jak ważna jest relacja pomiędzy małżonkami. To ona stanowi fundament i powinno się o nią dbać najlepiej, jak tylko umiemy. Jak wiele osób o tym zapomina, stawiając na pierwszym miejscu swoje dzieci?

Ksiądz Czendlik to z pewnością postać nietypowa. Bo jak inaczej określić księdza, który jawnie przyznaje, że podobają mu się kobiety, że nie jest zwolennikiem celibatu (choć oczywiście go przestrzega), prowadzi talk-show i ma za sobą sesję zdjęciową w szpilkach? Mnie już to zdanie przekonałoby do sięgnięcia po tę pozycję. I nie dlatego, że szukam skrajności, ale właśnie balansu.

Obsługiwane przez usługę Blogger.