Srebrna Zatoka - Jojo Moyes

2/17/2019

Jojo Moyes to autorka, która skradła serca wielu czytelników. Szczególnie pamiętam dzień, kiedy wszyscy na bookstagramie zachwycali się powieścią Zanim się pojawiłeś. Skuszona bardzo dobrymi recenzjami również po nią sięgnęłam, ale jak to zwykle bywa, nie podzieliłam wspomnianego entuzjazmu. Mimo to nieco przekornie wciąż sięgałam po książki tej autorki. Wiedziałam, że mogę spodziewać się po nich lekkiej historii miłosnej, która pozwoli mi zrelaksować się po ciężkim dniu. Takie lektury też są potrzebne, szczególnie kiedy mamy za sobą czytanie ciężkich i wymagających emocjonalnie historii. Przyznam też szczerze, że kolorowe paczki od wydawnictwa również kusiły swoim wyglądem i sprawiały, że pojawiała się większa chęć na odkrycie tego, co kryją.

Srebrna Zatoka na początku nie bardzo przypadła mi do gustu. Nie wiem nawet, jaki mogłabym podać sensowny powód tego stanu rzeczy. Po prostu opowieść nie wzbudzała we mnie dużego zainteresowania; akcja toczyła się wolno. Nie mam jednak w zwyczaju porzucania książek przed ich przeczytaniem, dlatego dałam szanse i tej powieści. Czy było warto? I tak, i nie.

Moyes kreśli opowieść o życiu w Srebrnej Zatoce będącej niewielką mieściną w Australii. Bliskość przyrody, która nie została jeszcze zniszczona przez człowieka w takim stopniu, jak w innych miejscach na ziemi, sprawia, że czas płynie tam wolniej. Zatoka jest azylem, w którym można znaleźć schronienie. Głównymi bohaterkami powieści są 3 pokolenia kobiet. Jest Kathleen będąca właścicielką hotelu, znana od dziecka jako Dziewczyna od Rekina, jej siostrzenica Liza i córka Hannah. Pewnego dnia w hotelu u wybrzeża pojawia się mężczyzna o imieniu Mike. Jego wizyta ma ściśle określony cel, o którym mieszkańcy nie maja bladego pojęcia. Z czasem jednak intencje mężczyzny się zmieniają, a sprawa będąca jedynie zwykłą finansową inwestycją staje się bardziej poważna. W grę zaczynają wchodzić emocje, wtedy tez zaczyna się dziać. Wszystko jednak przybiera zbyt szybki obrót. Kiedy silne emocje takie jak miłość czy poczucie odpowiedzialności pojawiają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mam z tym mały kłopot.

Srebrna Zatoka to nie tylko powieść o miłości, choć trzeba przyznać, ze jest to temat przewodni. Tego rodzaju wątki, które zazwyczaj ostatecznie staja się nadmuchaną historią z happy endem, nie budzą mojej większej sympatii. Moyes próbuje podjąć bardziej ambitne życiowe tematy, choć mam wrażenie, że są one potraktowane bardzo pobieżnie. W związku z tym ostatecznie historia tocząca się w Srebrnej Zatoce jest nieco tendencyjna. W książce podobało mi się szczególnie pokazanie tego, że praca, wspinanie się po szczeblach kariery i robienie wszystkiego, by zwiększyć swoje zarobki, nie zawsze jest czymś tak wspaniałym, jak nam się wydaje. Wiem, że nie jest to nic odkrywczego, ale przyglądanie się zmianom, jakie zachodzą w bohaterze, zawsze napełniają mnie nadzieja.

Plusem jest także to, że każdy z bohaterów ma szansę się wypowiedzieć. Rozdziały są zatytułowane imionami, które wskazują, kto będzie narratorem. Tego typu zabiegi zawsze mi się podobają, bo dzięki temu można wniknąć głębiej w całą historię i poznać ją z kilku perspektyw.

Srebrna Zatoka przypadnie do gustu fanom powieści obyczajowych o tematyce miłosnej. Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego, ten tytuł będzie bardzo dobry. Wiem, że część osób może się ze mną nie zgodzić, bo przecież Moyes podejmuje ciężkie tematy... Moim zdaniem są one jednak ukazane w bardzo oszczędny sposób, a w rezultacie czytelnik nie ma szansy na zżycie się z tą historią. Nie robi ona takiego wrażenia, jak można by się tego spodziewać.
Obsługiwane przez usługę Blogger.